CLICK HERE FOR FREE BLOGGER TEMPLATES, LINK BUTTONS AND MORE! »

8 czerwca 2011

Kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny...

Chip Brogden*

"Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie
moc Chrystusowa" (II Kor. 12:9).

Każdy, kto chce mocy z Bogiem, musi widzieć, że Jego moc jest przekazywana
przez nasze słabości. Zdaj sobie sprawę z tego, że jesteś słaby bez
względu na to czy się do przyznajesz, czy nie, lecz moc pokory jest
uznawana i jest to przed Bogiem sprawa uzgodniona, że my naprawdę niczego
nie możemy uczynić sami z siebie. Boża moc nie jest dla tych, którzy mają
naturalną charyzmę, talent, zdolności przywódcze, wykształcenie,
wyszkolenie czy "powiązania". Bóg nie szuka wolontariuszy, którzy by mu
służyli jak im wygodnie i wtedy, gdy im rozkład zajęć na to pozwala, lecz
wzywa uczniów, którzy złożą swoje życie. Ciało nie liczy się zupełnie w
duchowych sprawach.




Dokładnie z tym się zmagam w ostatnim czasie.  jednej strony WIEM, że nic nie mogę sama, a z drugiej... czuję się tak, jakby Duch Święty namawiał mnie do polatania sobie. Ja tłumaczę Mu, że przecież nie mam skrzydeł, a On mi: no właśnie dlatego możesz latać. I czuję, że ma rację, że o to chodzi, ale nie mieści mi się to w głowie, bo moja głowa nie wie JAK to działa... ;)






-----------------------------------
* ©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi!

7 czerwca 2011

Jesteś

Jesteś

Jesteś mą tęsknotą,
Mą miłością jesteś,
Mą nadzieją.

Jesteś dla mnie bólem,
W boku cierniem,
Moim trudem,

Mrok ukrywa Ciebie,
Ty sam Światłem jesteś.
Tobie zaufałam...

Panie, niech się nie zawiodę...

2 czerwca 2011

Brakujący element układanki

Rozmawiałam ostatnio z G. na temat niewiary, a raczej wiary-niewiary. To taki dziwny stan u wieloletnich wierzących, wywołany brakiem przychodzącej odpowiedzi... wierzysz, że Bóg się troszczy, ba, WIESZ, że odpowiada na modlitwy i... nic się nie dzieje. Dni, miesiące i lata mijają na trwaniu, zmaganiu się; po modlitwie często nawet masz odczucie, że Bóg wysłuchał i... nic się nie dzieje. Pożyczasz kolejne pieniądze, łykasz kolejne leki, znosisz kolejną awanturę czy upokarzającą wywiadówkę i... nic się nie dzieje.
I rośnie w człowieku, obok wiary, rodzaj bezsilności, niemocy, niemożności.

Otóż w trakcie rozmowy pojawiły się w mojej głowie 4 słowa: "ten, który powstrzymuje objawienie", a następnie śmignęły wersety o wierze, mocy i powstrzymywaniu. Nagle oświeciło mnie - kilka elementów układanki zaczęło do siebie pasować. Wygląda to mniej więcej tak:

Jezus mówił do saduceuszy: "błądzicie, nie znając pism i mocy Bożej"; Paweł pisał w jednym miejscu, że wiara rodzi się ze słuchania słowa, a w drugim, że zasadza się na mocy Bożej. Mamy więc jakby dwie nogi, jedna z nich to słuchanie (czytanie, rozważanie itp.) Słowa, druga, to moc Boża. Jedna zależy od nas (z Bożą pomocą), druga zależy od Boga (z naszą "pomocą").

Dalej, Biblia mówi, że bez objawienia lud się rozprzęga (ginie, w zależności od tłumaczenia). Przykładem działania objawienia jest to, co zrobił Eliasz na górze Karmel z prorokami Baala, czy Mojżesz przed faraonem. Oni nie poszli, bo mieli ochotę komuś utrzeć nosa, ale dlatego, że mieli takie objawienie. Wiedzieli gdzie mają pójść i co zrobić. I dopiero kiedy wykonali Boskie polecenie, przychodziła moc.

Dalej, Biblia także mówi o "tym, który powstrzymuje". Daniel, widząc, że mija 70 zapowiedzianych lat niewoli babilońskiej, woła do Boga przez trzy tygodnie. 21 dnia widzi anioła, który informuje go o tym, że został co prawda wysłany z odpowiedzią już pierwszego dnia, ale był ktoś, kto mu się sprzeciwiał i musiał z nim stoczyć walkę.

Reasumując: objawienie jest kluczem do zadziałania Bożej mocy - tak więc powstrzymanie objawienia, jest kluczem do sukcesu wroga (zresztą jest to stara, wojenna strategia - odciąć zaopatrzenie dla wojsk...).
Sposobem na przejście jest "przepieranie". Polega ono na stawaniu na Słowie i ogłaszaniu, że w Jezusie Chrystusie jesteśmy synami Najwyższego, Boska opieka, pomoc czy zaopatrzenie są naszym prawnie zagwarantowanym dziedzictwem; wołaniu do Boga o to, aby zwalił nad naszym życiem i nad Polską (ona również jest naszym dziedzictwem, skoro jesteśmy Polakami :D ) "tego który powstrzymuje objawienie", kimkolwiek by nie był...

1 czerwca 2011

Krzyż

Chip Brogden

"Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę. . . żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci" (Flp. 3:8, 10).

Uczeń Chrystusa to nie ktoś, kto pojmuje umysłem ideę ukrzyżowania Chrystusa, ani ktoś, kto zwyczajnie czyta i akceptuje historyczny zapisy ukrzyżowania. Uczniem Jezusa jest ten, kto wchodzi w doświadczenie Krzyża i osobiście jest z nim zaznajomiony. Wziął swój własny Krzyż i idzie śladami Chrystusa.

Główny cel działa Krzyża został osiągnięty, gdy Chrystus został ukrzyżowany; dalsze cele są dzieła Krzyża osiąga się wtedy, gdy każdego dnie wyrzekam się siebie i biorę mój Krzyż i idę za Nim. Jego działo na Krzyżu jest skończone i doskonałe, moje dzieło przez Krzyż trwa stale. Dzięki Krzyżowi, który On niósł zostało osiągnięte dzieło zbawienia, dzięki Krzyżowi, który ja niosę, osiąga się dzieło duchowej dojrzałości.


Coś do mnie dotarło właśnie… krzyż nie jest cierpliwym znoszeniem cierpienia jakie Bóg na nas zesłał. Jest zgodą na pójście całkowicie (aż do końca, aż do możliwej śmierci…) w duchu przeciwnym do ducha tego świata. Między innymi, jest więc wyrzeczeniem się słusznie należnych praw… Na dodatek nie robimy tego jako okradani biedacy, ale jako posiadający wiele zwycięzcy…
Większego idiotyzmu Świat nie słyszał! Ani większej Mądrości…

27 maja 2011

Ku przestrodze i wyjaśnieniu ;)

Ubawiła mnie ta historia:

Nie ludziom staram się podobać, lecz Bogu (Gal. 1:10).

Chłopiec jechał na osiołku, a mężczyzna szedł piechotę. Gdy szli, pewni ludzie stwierdzili, że to wstyd, aby chłopiec jechał, każąc starszemu panu chodzić, więc ten mężczyzna i chłopiec pomyśleli, że może to i racja, i zamienili się.

Jakiś czas później minęli grupę ludzi, którzy zauważyli: Co za wstyd, żeby ten człowiek zmuszał małego chłopca do chodzenia . Wtedy postanowili, że obaj będą szli!

Znowu mijali ludzie, którzy stwierdzili, że to głupota, aby iść na piechotę, gdy mają doskonałego osiołka, na którym można by jechać, dosiedli więc go razem.

Gdy kolejna grupa ludzi stwierdziła, że to wstyd, aby zmuszać biednego małego osiołka do dźwigania tak wielkiego ciężaru. Chłopiec i mężczyzna pomyśleli, że może mają rację, więc zdecydowali się na to, aby osiołka nieść.

Gdy przechodzili przez most, osiołek wymknął się im z rąk, wpadł do rzeki i utonął.

źródło: poznajpana.pl

25 marca 2011

Rozmawiając z Bogiem... Nihil novi sub soli...

Łk 24;25
25 Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!


No cóż... niestety jestem nierozumna i nieskorego serca. Ja i mój naród...
I my, jak Izraelici, długo czekaliśmy na zbawienie.
I my, jak Izraelici, mieliśmy swoje oczekiwania co do tego, JAK wypełnią się Twoje obietnice.
I my, jak Izraelici, przeżyliśmy totalną klęskę, w której umarło wszystko ("a myśmy się spodziewali..."w. 21).
I nam, jak im, niektórzy opowiadali rzeczy niemożliwe przecież... lecz sami widzieliśmy śmierć naszych spodziewań. Sami zatoczyliśmy kamienny blok na grobie.

I nam, jak im, objaw się Panie! Zbaw nas od naszej "mądrości" i wypalenia...

3 lutego 2011

Gdy sam Bóg nie wystarczy

God “in” Himself is enough. God “by” Himself is not. We need one another.

Nigdy nie otrzymamy bezpośrednio od Boga łaski i mocy do życia, które dla nas przewidział, a które mamy otrzymać pośrednio przez Jego Ciało. Modlitwa, post, krzyki, skoki, bieganie, deklaracje, śpiew, uwielbienie, wstawiennictwo, proroctwo,… wypisz wymaluj, co chcesz,… to wszystko są nieskuteczne sposoby na odebranie Bożej dobroci z niebios, jeśli On przewiedział, że ma się to odbyć inaczej. Pewna forma chrześcijaństwa mistycznego i pseudo duchowego, która zawsze szuka i ma nadzieję na otrzymanie czegoś z nieba zwodzi miliony.
Duch Święty został dany w Dniu Zielonych Świąt i nigdy już tam nie wrócił. Nie ukrywa się. Chrystus jest tutaj, w ‘jedni drugim’. Zamiast uczyć okultystycznych technik mistycyzmu (seminaria „jak uzyskać dostęp do nieba”), potrzebujemy ludzi, którzy będą uczyć w jaki sposób uzyskać dostęp do mocy, która jest przed ich nosami, co tydzień… w ich braciach i siostrach. Och, ależ to jest zbyt ziemskie, to nie iskrzy się, nie skwierczy, nie ma katharsis, nie ma pobudzenia.
Jeśli chodzi o twoje zaopatrzenie to nie patrz wyłącznie na Jezusa w niebie. Twoje zaopatrzenie prawdopodobnie jest w Nim, w osobie, którą znasz,… a może tu właśnie jest problem. Ze względu na powszechnie uznany sposób spotykania się tak naprawdę nikogo blisko nie znamy. Dopóki jesteśmy zadowoleni z posiadania klasy religijnych zawodowców i artystów estradowych karmiących nasze religijne uzależnienie od uwielbień i kazań, wyznawane przez nas pragnienie „przebudzenia” jest skierowane w niewłaściwą stronę i irracjonalne.
Już otrzymaliśmy WSZYSTKO, co jest potrzebne do życia i pobożności. Nie potrzebujemy otwierać niebieski portali, musimy otworzyć ziemskie serca. Skarb jest obecny,… nie przychodzi,… jest obecny w ZIEMSKICH naczyniach. Wyschnięte serca i tłuste notatniki ze Szkół Biblijnych to złe połączenie i pewna formuła, żeby niczego nie osiągnąć, nikogo nie dotknąć, będąc równocześnie pod wrażeniem własnej duchowości, która nie jest nią w ogóle, lecz jest bałwochwalczym zwiedzeniem.
Trzeba skończyć ze wszystkimi napompowanymi gadkami o tym jakie to „prorocze” a tamto „apostolskie”. Trzeba to połączyć. Zamknijcie notatniki, przestańcie śpiewać, zostawcie te nie-wcielone modlitwy 1). Dość już proroctw o tym, jak to Bóg zamierza zrobić coś tajemniczego w przyszłości i jak świetnie idzie wam teraz. Zrezygnujcie z niektórych spotkań. Spróbujcie dotknąć życia ludzi. Możecie przeżyć zdumienie tym, jak łatwo jest osiągalne zmartwychwstałe życie Pana i jak łatwo przekazywalne, tym jak wielkim Bogiem JEST dzisiaj, a nie BĘDZIE jutro.
Kochanie Boga i innych, chodzenia jako żywi umarli mężczyźni i kobiety nie jest skomplikowane. Jest kosztowne. Zajmijmy się tym.
_______________________
1)Nie-wcielone modlitwy to modlitwy, które proszącego nic nie kosztują. Na przykład: wspaniale jest modlić się, powiedzmy, o aborcję. Jeśli jednak nie jesteś gotów pomóc samotnej matce dając jej żywności, adoptować dziecko czy przyjąć samotną matkę do swego domu, udzielić znaczącego finansowego wsparcia zmagającej się samotnej matce to twoje modlitwy są jak miedź brzęcząca. Bóg w ciele jest streszczeniem/żywym przykładem tego, co znaczy „zaangażuj się”. Wcielenie, a nie nieskończone modlitwy, jest istotą biblijnego chrześcijaństwa. Jeśli kajak nie ma wpaść w kręcenie się w kółko to trzeba wiosłować z obu stron: modlitwa i działanie.
Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com. Udziela się zgody na kopiowanie, przekazywanie czy dystrybucję tego artykułu pod warunkiem, że ta informacja o prawach autorskich będzie znajdować się na wszystkich kopiach, duplikatach i referencjach.

18 listopada 2010

Jedna odpowiedź na wiele pytań...

Dusza (wg Stronga) – słowo użyte 95 razy w NT; gr. Psyche

1. rozum, rozsądek, intelekt;
2. osoba, istota;
3. osobowość ludzka, charakter;
4. serce, uczucia, skłonność;
5. dusza;
6. życie, żywot;
7. siła ożywiająca;

Mt 16;25 (IL)

25. Który bowiem chciałby duszę swoją uratować, zgubi ją, który zaś zgubiłby duszę swoją ze względu na Mnie, znajdzie ją.
26. (W) czym bowiem pomoże sobie człowiek, jeśli świat cały zyskałby, zaś na duszy jego stratę poniósłby? Lub co da człowiek (w zamian za) duszę swoją?
27. Ma (na pewno) bowiem Syn Człowieka przyjść w chwale Ojca jego ze zwiastunami jego i wtedy odda każdemu według postępowania jego.


Zamiast tłumaczenia:

Mk 12;30 (IL)
30. ... będziesz miłował Pana, Boga twego z całego serca twego i z całej duszy twej i z całej myśli twej i z całej siły twej.
Łk 21;19 (IL)
19. W wytrwałości waszej zyskacie dusze wasze.
J 10;15 (IL)
15. Jako zna Mnie Ojciec i Ja znam Ojca. I duszę moją kładę za owce.
Ap 12;11 (IL)
11. I oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka, i przez słowo świadectwa ich, i nie umiłowali duszy ich aż do śmierci.
Mt 11;29 (IL)
29. Bierzcie jarzmo me na was i uczcie się ode Mnie bo łagodny jestem i uniżony sercem i znajdziecie wypoczynek duszom waszym.

15 listopada 2010

Dokądże będziecie zwlekać...

Joz 18;3
3 Rzekł więc Jozue do tych Izraelitów: «Jak długo będziecie zwlekać z objęciem w posiadanie kraju, który dał wam Pan, Bóg waszych ojców?


Jakoś podobnie jest z nami... zamiast walczyć do końca, aż każdy "jebuzyta" czy inny "kanaanejczyk" będzie wybity, rozsiadamy się na kawałku zdobytego terenu i zaczynamy budować, rozdzielać się na różne "prowincje" a 'kanaanejczycy' na NASZYM terenie, na naszych oczach służą swemu bogu...

Po latach budowania tracimy z oczu i serca nakaz Boga, aby wytracić co do nogi "to co objęte klątwą". Myślimy jak synowie Józefa: Joz 17:14 Synowie Józefa rzekli do Jozuego: Czemu dałeś nam jako dziedzictwo jeden tylko dział i jedną część? Jesteśmy przecież licznym ludem, bo dotychczas Jahwe nam błogosławi. 15 Odpowiedział im Jozue: Jeśli jesteście tak licznym ludem, że za ciasno wam na Górze Efraima, to udajcie się w okolice zalesione i wykarczujcie tam dla siebie posiadłości w kraju Peryzzytów i Refaitów. 16 Odrzekli mu potomkowie Józefa: Góra nam nie wystarczy, wszyscy zaś Kananejczycy, którzy zamieszkują doliny, posiadają żelazne wozy, ci z BetSzean i podległych mu osiedli, a także ci z równiny Jizreel.

Najbardziej zdumiewa fakt, że nie jest to następne pokolenie, które nie znało dzieł Pana... to CI SAMI ludzie, którzy zwalili mury Jerycha, przeszli przez Jordan suchą nogą, pokonali ponad 30 królów i ich miasta, którzy widzieli słońce, które nie zaszło dotąd, dopóki nie pokonali wroga... Jeszcze za życia Jozuego, zapomnieli KIM są...





PS Gwoli wyjaśnienia: hasło "jebuzejczycy", nie tyle dotyczy ludzi jako takich, ile pojęć takich jak sekciarstwo, fanatyzm, kłamstwo, stronniczość, nieuczciwość, wszelkie formy wynaturzonej seksualności, przemoc, ciemnota, bieda itp.

10 listopada 2010

Nihil novi sub soli - jak mawiał Kohelet...

Zamysłem Boga dla Izraela była Jego obecność. Zamysłem Izraela, był pełen brzuch i złudne (biorąc pod uwagę fakt, że chodziło im o powrót do ziemi ucisku i niewoli) poczucie bezpieczeństwa... Zamysłem Boga było wykorzystać wszystkie sytuacje na pustyni do uwolnienia Izraela ze skutków niewoli Egipskiej. Zamysłem Izraela była „ewangelia sukcesu ”: ziemia mlekiem i miodem płynącej, błogostan, brak wrogów i obfitość we wszystkim (co skądinąd i tak było przed nimi...). Zamysłem Boga było uwolnienie ich od wrogów wewnętrznych (bunt, małoduszność, strach, gorycz, brak zaufania, religia egipska, zły obraz Boga, odrzucenie i in. ). Zamysłem Izraela wyłącznie uwolnienie od Egipcjan.

Ponoć to, co im się przydarzyło na pustyni, stało się ze względu na pokolenia późniejsze... To wszystko powtórzyło się za czasów Jezusa... To wszystko powtarza się w naszym życiu...