CLICK HERE FOR FREE BLOGGER TEMPLATES, LINK BUTTONS AND MORE! »

27 października 2013

Z pamiętnika nawiedzonej inaczej... Spotkanie...

Kolejny wpis z "dziennika pokładowego", tym razem z czerwca 2000 roku. Natknęłam się na niego i przeszył mnie...
Nigdy nie rozumiałam ludzi pragnących być jeszcze raz młodymi (pewnie dlatego, że sama byłam młoda ;) ) - ziemia jawiła mi się od dzieciństwa kolonią karną o zaostrzonym rygorze i bezdenną głupotą wydawało mi się chcieć przeżyć tu życie raz jeszcze. Ale kiedy czytałam to, co Bóg do mnie mówił 13 lat temu, CHCIAŁABYM MÓC przeżyć owe 13 lat z dzisiejszym zrozumieniem Jego wołania...
Starzeję się?? ;)
PS. Wybaczcie intymność tekstu, ale nie chciałam ingerować...


- Ojcze, tak bym chciała powrócić o pierwszej miłości, o pierwszego zachwytu Tobą, Jezusem. Chciałabym znów zapomnieć o wszystkim i spędzać czas z Tobą, z Wami…
Tęsknię…

- I Ja tęsknię… za tobą, za twoim sercem, za ufnością…
Ufałaś Mi jak dziecko, pamiętasz?

- Pamiętam. Chcę tego znów. Ale już na zawsze!
Tylko z Tobą jest możliwe WSZYSTKO.
A ja lubię „wszystko”…
Lubię być z Tobą.
Lubię Twoją CISZĘ.
Lubię odnajdywać Ciebie w różnych miejscach.
Lubię wielbić Twój ogrom…
Lubię nasłuchiwać Twój Głos, Twój szelest.
Lubię Ciebie.
Lubię Twoje dzieła.
Te głośne i te ciche.
Te wielkie i te małe.
Fascynuje mnie Twoje piękno.
PIĘKNO.
Fascynuje mnie Twoje słowo we wszystkich „wcieleniach” ;)
Wiesz, że nie mam już nic do zaoferowania?

- „… to, co cenne, bez tego, co pospolite…”
Ofiaruj Mi, ofiaruj Mi, ofiaruj Mi pierwociny, pierwociny wszystkiego, ofiaruj Mi, ofiaruj Mi, nie żałuj, nie powstrzymuj, nie żałuj, nie żałuj, nie obawiaj się, nie skąp, nie żałuj, nie żałuj, nie żałuj; rzeczy tego świata przemijają, nie zostają, nie mają wartości, nie karmią, nie są skarbem, JA JESTEM SKARBEM, JA JESTEM PERŁĄ. SPRZEDAJ WSZYSTKO, CO MASZ, SPRZEDAJ, KUP PERŁĘ, KUP PERŁĘ, KUP PERŁĘ, KUP PERŁĘ, KUP PERŁĘ, NIE ŻAŁUJ, NIE ŻAŁUJ, NIE ŻAŁUJ…

17 października 2013

Cytat

Ubawił mnie ten cytat i zmusił do kiwania głową jak porcelanowy Chińczyk:

Nigdy nie kłóć się z głupcem. Zniżysz się do jego poziomu, a wtedy okaże
się, że na tym poziomie to on ma dużo większe doświadczenie... (Autor nieznany)

2 września 2013

Z pamiętnika nawiedzonej inaczej... Przesłanie o Seforze

Od 26 lat zapisuję niektóre spotkania,  pyskówki (no cóż... świątobliwa to ja jestem jedynie w Jezusie, w sobie, to raczej: świątobliwa inaczej... ;) ), rozmowy (nie zawsze się awanturuję...) z Bogiem, a także niezliczone pytania do Niego(urodziłam się z nieuleczalną potrzebą zrozumienia o co Bogu chodzi... tak, tak, możecie mi współczuć, ja sobie też współczuję... :D) i odpowiedzi, których udzielał nader hojnie, biorąc pod uwagę ilość zapisanego przeze mnie papieru :). Postanowiłam podzielić się niektórymi zapiskami, ponieważ zauważyłam, że spora ilość ludzi sprowadza modlitwę do walki duchowej lub (i) świątobliwych formułek a zapomina, że jedyne o co chodzi, to o relację. Prawdziwa relacja wymaga uczciwości. Nie zakładamy masek. Udawanie przed Stwórcą jest równie śmieszne i żałosne jak udawanie przed aparatem rentgenowskim. Sprawdziłam! ;)

Dziś, z okazji setnego postu pierwszy zapisek z 11.08.2006r.


"Powołanie" str 126

"Musisz wrócić z przesłaniem o Seforze:

Nadchodzi czas, w którym nie zamieszkam wśród tych, którzy pragną być zaliczeni w poczet moich ludzi a nie obrzezali własnego serca. Musisz ostrzec ich przed moim gniewem..."

No cóż... obrzezanie polegało na nacięciu, lub odcięciu napletka - fałdu skóry chroniącego najbardziej unerwiony (czyli najbardziej wrażliwy) narząd w ciele mężczyzny.
Czy obrzezanie serca może polegać na zdarciu czy odcięciu ochrony jaką zakładamy na serce??? I udostępnieniu Bogu możliwości wkładania palców w najbardziej wrażliwe miejsca, chronione przez nas od niepamiętnych czasów???
No cóż, przynajmniej w moim przypadku jest to wysoce prawdopodobne...
Tylko, Panie, jak mam to zrobić? Jak zedrzeć tę osłonę???
Boże, ja się zgadzam. Tnij!!

Dopisek z 17.08 - To dziwne, ale wystarczyło się zgodzić. 2 dni później po raz pierwszy chyba w życiu poczułam, jak bardzo jestem krucha w środku - a ja miałam siebie za rozpędzoną lokomotywę... :D

25 sierpnia 2013

A co jest Twoim bogiem???

Dobre mniemanie o sobie? Flp 2;3  J 12;43
Twój kościół? Mar 7;13
Twoja tradycja? Mar 7;9
Lęk przed ludźmi? Iz 57; 11
Przeszłość? Flp 3;13-14
Gorycz? Dz 8; 21-23
Twoje wykształcenie? 1Kor 3;18
Twoje przekonania?  Hbr 3;18
Twoje starania? Izj 64:6  (=BT Iz 64:5)
Twoja praca nad sobą? Gal 2;20-3;3
Twój lider? mentor? Jr 17;5  Dz 5;29 1Sm 8;5-7 i 9-20  Mt 23;28
Twój ojciec czy współmałżonek? 1Sm 8;5-7 i 9-20
Ty sam? 2Tym 3;1-5a Mt 23;28

14 sierpnia 2013

Proroczo rzecz biorąc... Proroctwo z 1906r!!!!

Proroctwo z czasu przebudzenia na Asuza Street w 1906 roku:

„W czasach ostatecznych Wielki Ruch Zielonoświątkowy (dziś widzimy, że prawie cały kościół) doświadczy trzech rzeczy:

1) będzie nadmierny nacisk na moc, zamiast na prawość; 

2) będzie nadmierny nacisk na uwielbienie dla Boga, do którego już się nie będą modlić; 

3) będzie nadmierny nacisk na dary Ducha Świętego, zamiast na Panowanie Chrystusa”

Zdążymy się obudzić????

5 sierpnia 2013

Proroczo rzecz biorąc... My czy On...

1.       Słowo dla Polskiego Stowarzyszenia Biznesmenów Pełnej Ewangelii ( z 6 maja 2007) – ostatnio Bóg mi je przypomniał i powiedział, że ono nie jest tylko dla tego Stowarzyszenia, ale dla wszystkich, którzy chcą chodzić Jego drogami (pierwsza część słowa została dana Demosowi Shakarianowi):

Będziecie świadkami wielkich wydarzeń przepowiedzianych w Biblii. Krótko przed przyjściem Jezusa, Duch Boży zstąpi na wszelkie ciało.
Laicy będą stanowić główne narzędzie (tak, jak w czasach Jezusa :) ) – nie pastorzy, nie księża, nie teologowie czy utalentowani kaznodzieje, ale mężczyźni i kobiety wykonujący najzwyklejsze w świecie zawody. Demos Shakarian widział grupę mężczyzn oraz kobiet, ludzi różnych zawodów, którzy znają Pana Jezusa, kochają Go, ale nie wiedzą jak to okazać.
Mieli by opowiadać ludziom o aktualnych przeżyciach z Bogiem takim samym ludziom jak oni, takim, którzy posłuchają blacharza, dentysty czy kupca, bo sami są blacharzami, dentystami czy kupcami. Żadna z prawd biblijnych nie może być pominięta: uzdrowienie, mówienie innymi językami, uwolnienie z mocy demonów.
Shakarian widział Społeczność  jako specyficzną więź łączącą ludzi, którzy pragną przebywać razem, bez ustalania sztywnych jakichś norm, przepisów i zasad zgromadzania się.
Duch Święty mówił: Nie chcę wielkiej scentralizowanej organizacji. Oczywiście od czasu do czasu schodźcie się razem, aby się inspirować, pokrzepiać nawzajem, aby zapalić tak duży ogień, by wielu mogło go zobaczyć. Ale w codziennej pracy chcę abyście zgromadzali się w swoich miejscowościach i byli czujni na mój głos!

Nie chcę jednostajności. Nigdy nie przychodzę do 2 osób czy 2 miejsc w taki sam sposób. Pozwólcie mi działać w/g Moich nieograniczonych możliwości! Zaufajcie Mi na nowo! Jestem w stanie zrobić to, co mówię, że zrobię…

Nie zmieniłem się, wciąż jestem ten sam…
To Ja poruszam ludzkie serca, to Ja poruszam galaktyki…
Nie musicie się starać…
Nie wysilajcie się…

Nie starajcie się iść wtedy, kiedy Ja stoję, nie popychajcie tego, czego Ja nie ciągnę.
Uspokójcie się wobec Mnie i uznajcie, że Jestem Bogiem.

Kto nie zbiera ze Mną, rozprasza…

To Ja włożyłem w wasze serca marzenia i Ja zamierzam je wypełnić. Moją mocą, nie waszą…
Wy macie być Moimi świadkami, świadkami Moich dzieł, nie waszych…
Porzućcie swoje pomysły, plany i towarzyszcie Mi.

To Ja rozmnożę chleb – wy rozniesiecie go ludziom…
To Ja uzdrowię – wy pomożecie im wstać…
To Ja przyprowadzę ludzi i otworzę ich serca – wy opowiecie im o Moich dziełach….

Ja Mojej chwały nie oddam nikomu!

Powróćcie do pierwszej miłości – porzućcie swoją „wiedzę”, swoją  „mądrość”, i swoje doświadczenie.
Będę czynił rzeczy nowe, jakich nie widzieliście dotąd. Zaufajcie Mi jak w dniach waszej pierwszej miłości…


27 lipca 2013

Biblijnie rzecz biorąc... Nie można być biblijnym... ;)

      Jest taki święty Graal, którego ewangeliczne chrześcijaństwo poszukuje. Jest to dążenie, które pochłania mnóstwo czasu i pozostawiło za sobą wielu zmaltretowanych wierzących po obu stronach drogi. Sam poświęcałem mój czas na ten wyścig przez wiele lat.
Jest to święte i sprawiedliwe dążenie do być jak najbardziej „biblijnym”. Jeśli ewangelicznym świecie nie jesteś „biblijny” to wyraźnie jesteś pod wpływem swoich grzesznych pragnień bądź naszej złej kultury.
O ile wyraz „biblijny” może technicznie oznaczać „będący pod wpływem Biblii”, stał się on kodem oznaczającym „posiadanie jednego i jedynego sposobu interpretacji Biblii w danej sprawie”. W naszej gorliwości postępowania zgodnego z nauczaniem pism, szukaliśmy ostatecznego, raz na zawsze, sposobu czytania księgi, która zawsze była pracą postępującą.
W pewnym sensie, wszyscy chcemy być prowadzeni i informowani przez Biblię, jednak pościg za tym, aby być biblijnym często zamienia się w „Zdecydowanie i autorytatywnie wiem, jakie jest Boże patrzenie i lepiej, żebyś się ze mną zgadzał, bo inaczej będziesz niebiblijny”.
Jeśli nie zgadzam się z prezentowaną „biblijną” perspektywą to odrzuciłem Bożą prawdę. Możliwość niejasności zostaje utracona, nawet jeśli niejednoznaczność jest w całej Biblii.

Chcesz biblijnego podejścia do rozwiązywania konfliktów?

Możesz nadstawić drugi policzek.
Lecz wtedy, Jezus mówi swoim uczniom, aby kupili miecze.
I bez względu na to czy chcesz nadstawić policzek, czy użyć miecza, Biblia mówi, aby słońce nie zachodziło nad twoim gniewem, lepiej więc, abyś przed zachodem słońca, natychmiast, doprowadził do pokoju. Jeśli słońce już zaszło, wyraźnie masz wielki problem.
Czy rzeczywiście? Jakoś nie tracimy snu z powodu tych detali.

Chcesz być biblijny w sprawach małżeństwa?
Możesz poślubić służącą swojej żony.
Nie ma konkubiny? Lepiej staraj się o tą jedną.
Po czym znowu, mężczyźni powinni starać się kochać swoje żony, jak Chrystus ukochał kościół. Powinienem dodać, że każdy jeden mąż powinien kochać swoją własną żonę. Musimy być szczegółowi w tych sprawach, jeśli mówimy o byciu „biblijnym”.

Chcesz biblijnego podejścia do pieniędzy?
Sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim.
Po czym, znowu, masz płacić 10%, więc nie jestem pewien, jak to robić, jeśli wszystko, co posiadałeś, sprzedałeś.
Czy większość chrześcijan w ogóle próbuje robić którąkolwiek z tych rzeczy?
Z jakiegoś powodu, nie. Nie słyszymy również o tym, aby zbyt wielu chrześcijan cierpiało na kryzys wiary, zamartwiają się, że posiadają za dużo pieniędzy.

Chcesz mieć właściwe podejście do kościoła?
Lepiej żeby mężczyźni nosili krótkie włosy, a kobiety nakrycia głów. To WYRAŹNIE nie jest kulturalne ograniczenie, ponieważ Paweł w swym stwierdzeniu cytuje przypadek Adama i Ewy w 1Kor 11. Używa tego samego ciągu logicznego, gdy zakazuje kobietom nauczać w 1Tym 2:11-15.
Czy też możemy po prostu mrugnąć do Pawła w sprawie długości włosów i nakryć głowy? Tak naprawdę to większość z nas właśnie to robi.
Z jakiegoś powodu większość chrześcijan nie ma żadnego problemu z odrzuceniem damskich czapek wiązanych pod szyją i rozpuszczaniem przez nie włosów, lecz podzieliliśmy się nad sprawą nauczania kobiet. Ironiczne, bo Paweł najmocniejsze zdanie wyraził co do okrycia głów:
„Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego zdania; ani my, ani Kościoły Boże” (1Kor 11:16).
Był taki czas, gdy poważnie zastanawiałem się na rozpoczęciem biznesu „Biblical Head Covering” („Biblijne nakrycia głowy”) rozreklamowania go w The Gospel Coalition.

Albo jesteś biblijny we wszystkim albo nienawidzisz Biblii, prawda?

Dochodzenie do definitywnej biblijnej odpowiedzi na wszystko nie jest zbyt łatwe, szczególnie dlatego, że Biblia sama w sobie nigdy nie miała funkcjonować jak podręczny przewodnik.
Ten sam Bóg, różne okoliczności
Jeśli pomyślisz o Biblii jako o przedstawieniu to zmieniają się okoliczności i liczne osoby, lecz w centrum całego przedstawienia jest jedna stała i to jest Bóg (z wyjątkiem Księgi Estery!). W miarę jak poszczególne sceny zmieniają się i nowe postacie spotykają się z nowymi wyzwaniami, Bóg oddziałuje na nich, zachowując pewne wartości i standardy w zależności od warunków.
Kiedy, na przykład, Bóg objawił się Izraelitom, pozwala im na posiadanie wielu żon i, pośród wielu innych kulturalnie akceptowanych norm, nakazuje składanie ofiar, co miało mieć centralne znaczenie dla sposobu oddawania czci. Wtedy, być „bilijnym” wyglądało zupełnie inaczej niż dziś.
Po służbie Jezusa, bycie biblijnym zmieniło się na monogamię i bardziej duchowe podejście do czczenia Boga. Istotą nigdy nie było znalezienie doskonałego zewnętrznego sposobu służenia Bogu. Przez całe Pismo wpleciona jest ta jedna główna myśl: czy Boży ludzie kochają Boga i kochają innych.
Nawet przy całym nadużywaniu i wszystkich niedoskonałościach patriarchatu, Prawo zawierało liczne zabezpieczenia strzegące kobiet. W przypadku uwielbienia, jedynym konsekwentnym biblijnym prawem było kochać Pana z całego serca, umysłu, duszy i siły.

Miejsce „biblijnego” Ducha Świętego
Jeśli pomyślisz o tym, jak dużo kościołów założył Paweł, można powiedzieć, że zdumiewające nie jest to, jak dużo napisał, ale to, jak dużo nie napisał. Nawet jeśli nie posiadamy kilku z jego listów do Koryntian, Paweł nie polegał głównie na swoich listach.

Gdy Jezus zostawił Swoich uczniów, nie polegał na spisanym słowie, aby utrzymać ich blisko przy sobie. Czy to nie dziwne? Jezus doprowadził do wypełnienia się tej starej małej obietnicy zwanej Zielone Święta i wszystko tak zostawił.

Nie chcę wywracać Biblii. Czytam ją codziennie. Istotą jest to, że sama Biblia nie wykona roboty bez Ducha Świętego w naszym życiu.
Jezus zaufał temu, że Duch Święty poprowadzi nas do wszelkiej prawdy i będzie nas utrzymywał w niej po Jego odejściu. O ile nie powinniśmy lekceważyć nauczania Pisma, ulotny system teologiczny nie zastąpi pracy Ducha wśród nas.
Nie ma czegoś takiego jak „biblijne” wykonywanie różnych rzeczy. Można tylko robić pewne rzeczy na podstawie informacji zawartych w Piśmie i być poddanym prowadzeniu Ducha Świętego, a informacje jak i prowadzenie mogą się zmieniać w czasie.
Nie pozostajemy zatem z jakimś prostym zwrotem, który można przypiąć jako tytuł na okładce książki czy wpisu na blogu. Nie daje nam wyraźnych standardów, które możemy ustanowić dla naszych kościołów czy denominacji.

Pozwolę sobie na taką odwagę, aby zasugerować, że przy braku takich wyraźnych standardów, o wiele trudniej byłoby tym u władzy wykorzystywać swoje wpływy na innych.

Jestem całkowicie za stosowaniem słów pisma, jako przewodnika i informatora, lecz zamiana tej starożytnej księgi na autorytatywny bezwzględny przewodnik to zupełnie inna sprawa. Skończymy sfrustrowani i podzieleni z powodu naszych interpretacji.

Nawet gorzej: słowa Jezus mogą dowieść natarczywej prawdy: „Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot” (J 5:29-40).

Ze strony: poznajpana.pl

Nie waż się czytać tego postu...

Nie powinno ciebie tu być, lecz nie mogłeś się sprzeciwić. Jak mogłeś?

To taka bolesna prawda, czyż nie? Faktem jest, że robimy te rzeczy, o
których powiedziano nam, że nie wolno. Nie tylko to, te rzeczy, o których
wiemy, że powinniśmy je robić, bardzo często ignorujemy najbardziej.

Dlaczego nie potrafimy postępować zgodnie z przepisami?

Odpowiedź jest prostsza niż może ci się wydawać.

Ponieważ nie zostaliśmy stworzeni do życia zgodnego z przepisami.

Zostaliśmy stworzeni do trzymania się Boga.

Zaraz, na samym początku, w Ogrodzie, Bożym zamiarem dla człowieka było
to, aby chodził z Nim. Czy zauważyłeś kiedykolwiek to, że Bóg nie chciał,
aby Adam i Ewa znali różnicę między dobrem, a złem?

Właśnie tak, u Boga sprawą nie było to czy oni będą czynić dobrze bądź
źle, Bóg nie chciał, aby wiedzieli o tym, co dobra, a co złe.

Życie opierające się na tym, co dobre i co złe zawsze prowadzi do upadku.
Nigdy nie miałeś żyć w ten sposób. Twoim przeznaczeniem było być świątynią
Boga; chodzenie w duchu. Tak, jak zaprezentował nam to Jezus   robić
wyłącznie to, co Ojciec robi, mówić wyłącznie to, co Ojciec mówi.

Poświęć chwilę, aby się nad tym zastanowić, jak wiele z decyzji, które
podejmujesz jest kierowana tym co dobra, a co złe.

Porównaj to z tym, ile decyzji podejmujesz opierając się na tym, co
czujesz, że Bóg mówi.

Czy nie jest to przerażające?

Wszyscy wpadamy w tą pułapkę, więc nie pozwalaj sobie na to, aby popadać w
potępienie czy cokolwiek w tym rodzaju. Nie to jest moim celem, na pewno.
Zadaj sobie raczej to pytanie...

W jakich dziedzinach mojego życia przeżywałbym więcej wolności, gdybym
przestał poddawać się rządom tego, co dobre i złe, a bardziej skupił swoją
uwagę na tym, co Bóg do mnie mówi?

Z witryny: poznajpana.pl

Biblijnie rzecz biorąc... Zaufać, czy nie zaufać: oto jest pytanie...

Dz 5:13 Zaś (z) pozostałych nikt (nie) odważał się łączyć się (z) nimi, ale wywyższał ich lud.
Dz 5:14 Coraz bardziej zaś przyłączały się* wierząc (do) Pana mnogości mężów i kobiet, [* W świetle wiersza 5.13 chyba nie o stawaniu się chrześcijanami, lecz o przychodzeniu do owej grupy chrześcijan celem słuchania ich nauki lub ze względu na dziejące się cuda.]

- w tamtym czasie niewierzący nie mieli odwagi mieszać się z wierzącymi jak ma to miejsce dziś, ponieważ bali się że zostaną rozpoznani i poniosą konsekwencje...
Sytuacja z Annaszem i Safirą to sprawiła oraz szczere nawrócenia... z czasem niestety, zaczęło się to zmieniać -  im więcej ludzkich "udogodnień" ("...wykopali cysterny a mnie, źródło porzucili"...), tym mniej polegania na Duchu Świętym...

Zaufanie Bogu to w ogóle olbrzymi temat. Niezwykle trudny. Dzielący ludzi. Konfrontujący w nas wszystko co ziemskie, ludzkie, światowe, duszewne (jakkolwiek by to nazwać...).
Warto by się mu przyjrzeć z bliska...

10 lipca 2013

Usprawiedliwienie


Z usprawiedliwieniem mamy sporo kłopotów, trochę jak z pytaniem: co było pierwsze, kura czy jajko... O dziwo, odpowiedź wcale nie jest taka trudna: Bóg stworzył najpierw kurę, gotowe, stworzenie, doskonałe  do znoszenia jajek. Bardzo podobnie jest z wiarą: wiara jest gotowym, doskonałym darem Boga do wykonywania jego dzieł (uczynków), wcześniej przez Niego przygotowanych:

Efz 2:8 Bo łaską jesteście zbawieni z powodu wiary; i to nie z was, Boga (ten) dar;
Efz 2:9 nie z dzieł, aby nie ktoś zacząłby się chełpić.
Efz 2:10 Jego bowiem jesteśmy czynem, stworzeni w Pomazańcu Jezusie dla dzieł dobrych, które* wcześniej przygotował Bóg, aby w nich postępowalibyśmy**. [* Forma oryginału na zasadzie asymilacji dostosowana do poprzedzającego rzeczownika, a nie do wymogów rządu orzeczenia "wcześniej przygotował".] [** Jest to metaforyczne określenie życia ludzkiego.]






Nagranie znalazłam na blogu Mariusza Jurgi