CLICK HERE FOR FREE BLOGGER TEMPLATES, LINK BUTTONS AND MORE! »

27 lipca 2018

Biblijnie rzecz biorąc - Wiara


Mat 15:22  A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała do niego: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez demona.
Mat 15:23  On jednak nie odpowiedział jej ani słowa. Wówczas jego uczniowie podeszli i prosili go: Odpraw ją, bo woła za nami.
Mat 15:24  A on odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela.
Mat 15:25  Lecz ona podeszła i oddała mu pokłon, mówiąc: Panie, pomóż mi!
Mat 15:26  On jednak odpowiedział: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom.
Mat 15:27  A ona powiedziała: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów.
Mat 15:28  Wtedy Jezus jej odpowiedział: O kobieto, wielka jest twoja wiara! Niech ci się stanie, jak chcesz. I od tej chwili jej córka była zdrowa.

- Czemu wiara a nie: pokora??? Niemal każdy z nas ująłby się honorem (??) i odszedł od Jezusa, ale ona uznała, że właściwie mówi i znalazła wyjście…
Co On widział, że nazwał to wiarą?
Czym w takim bądź razie jest wiara?
No i On nie nazwał jej psem. Użył jakąś przenośnię, aby wytłumaczyć dlaczego nie może jej pomóc. Zobrazował zdanie wypowiedziane wyżej: zostałem posłany tylko… Nie skupiła się na kuszącej podwójnej obrazie…
Zrozumiała - bo miała wiarę…
Czyli wiara pomaga rozumieć „dziwne” postępowanie Boga…
Czym więc jest wiara???

Jest czymś więcej niż nadzieją, że coś się stanie…

Jest zaufaniem Osobie - „…wiem KOMU zaufałem..”

Zasadza się na potrzebie

Na pokorze - nie to co ja myślę czy czuję jest wyznacznikiem co jest prawdą…

Wiara wymaga chodzenia według serca - to dlatego ludzie którzy zabetonowali serce (z jakiegokolwiek powodu) oraz ci, których zaufanie zostało złamane, nie są w stanie chodzić w wierze…




30 sierpnia 2017

Z pamiętnika: Księga sędziego* Nehemiasza - Oddzielenie

  Neh 13:1  W owym czasie czytano z Księgi Mojżesza przed ludem i natrafiono w niej na taki przepis: "Ammonita ani Moabita nigdy nie wejdzie do społeczności Bożej,
Neh 13:2  albowiem oni nie powitali Izraelitów chlebem i wodą, lecz przekupili przeciw nim Balaama, aby ich przeklął; lecz Bóg nasz zmienił tę klątwę na błogosławieństwo".
Neh 13:3  Gdy usłyszeli to prawo, odłączyli od Izraela wszelką cudzoziemszczyznę. 
Neh 13:4  Jakiś czas przedtem kapłan Eliaszib - zawiadowca komnat naszego domu Bożego, krewny Tobiasza- 
Neh 13:5  urządził dla niego obszerną komnatę; dawniej składano tam ofiarę pokarmową, kadzidło, sprzęty i dziesięcinę zboża, moszczu i oliwy, przydział lewitów, śpiewaków i odźwiernych oraz świadczenia dla kapłanów. 
Neh 13:6  Podczas tego wszystkiego nie byłem w Jerozolimie, gdyż w roku trzydziestym drugim rządów Artakserksesa, króla babilońskiego, udałem się do tego króla, lecz po pewnym czasie uzyskałem od króla zezwolenie na powrót.
Neh 13:7  Gdy przybyłem do Jerozolimy, spostrzegłem występek, który popełnił Eliaszib na korzyść Tobiasza przez urządzenie dla niego komnaty na dziedzińcach domu Bożego. 
Neh 13:8  Rozgniewałem się bardzo i wyrzuciłem cały sprzęt domu Tobiaszowego precz z tej komnaty. 
Neh 13:9  Wtedy kazałem oczyścić te komnaty i z powrotem przeniosłem do tego miejsca sprzęty domu Bożego, ofiarę pokarmową i kadzidło. 
Neh 13:10  Dowiedziałem się również, że nie dostarczono przydziałów lewitom i że oni uciekali, każdy na swoje pole: lewici i śpiewacy pełniący służbę. 
Neh 13:11  Wtedy zganiłem zwierzchników i powiedziałem: "Czemu dom Boży jest opuszczony"! Zebrałem lewitów i postawiłem ich na ich stanowisku. 
Neh 13:12  A cały Juda przyniósł do składnic dziesięcinę ze zboża, moszczu i oliwy. 
Neh 13:13  A zarząd nad składnicami powierzyłem kapłanowi Szelemiaszowi, pisarzowi Sadokowi i Pedajaszowi spośród lewitów; pomocnikiem ich był Chanan, syn Zakkura, syna Mattaniasza: oni bowiem uchodzili za uczciwych. Mieli oni obowiązek dawać przydziały swoim braciom.
Neh 13:14  Pamiętajże, Boże mój, o tym, i nie wymaż moich zbożnych czynów, które spełniłem dla domu Boga mojego i dla jego obsługi.
Neh 13:15  W owych dniach widziałem, jak w Judzie deptano w szabat tłocznię, noszono snopki i kładziono na osły, tak samo wino, grona, figi i wszelki ładunek, i przywożono to wszystko do Jerozolimy w dzień szabatu. Udzieliłem im przestrogi, gdy w ten dzień chcieli sprzedawać żywność. 
Neh 13:16  A mieszkający tam Tyryjczycy przywozili ryby i wszelki towar i w szabat sprzedawali mieszkańcom Judy i w Jerozolimie.
Neh 13:17  Wtedy zgromiłem możnych Judy i powiedziałem im: "Co to za niegodziwa rzecz, którą popełniacie, gwałcąc dzień szabatu.
Neh 13:18  Czyż tak nie uczynili ojcowie wasi? Dlatego też Bóg nasz na nas i na to miasto zesłał całe to nieszczęście. A wy chcecie ściągnąć jeszcze większy gniew na Izraela przez gwałcenie szabatu".
Neh 13:19  I wydałem rozkaz: "Skoro przed szabatem mrok pokryje bramy Jerozolimy, wrota zostaną zamknięte". I drugi rozkaz: "Nie zostaną one otwarte, aż dopiero po szabacie". Następnie niektórych z moich sług postawiłem przy bramach z dalszym rozkazem: "Żaden ładunek nie przedostanie się w dzień szabatu".
Neh 13:20  Wtedy handlarze i sprzedawcy wszelkiego towaru raz lub dwa razy przenocowali poza Jerozolimą.
Neh 13:21  Wówczas ich ostrzegłem i powiedziałem: "Czemu nocujecie przed murem? Jeśli jeszcze raz to zrobicie, podniosę na was rękę". Odtąd w szabat nie przychodzili.
Neh 13:22  Następnie rozkazałem lewitom, by się oczyścili i poszli czuwać przy bramach, żeby rzeczywiście święcono dzień szabatu. I o tym pamiętaj też, Boże mój, i miej litość nade mną według wielkiego miłosierdzia Twego. 
Neh 13:23  W owym czasie widziałem też Żydów, którzy poślubili kobiety aszdodyckie, ammonickie i moabickie. 
Neh 13:24  A co do synów ich - to połowa mówiła po aszdodycku czy językiem takiego lub innego narodu, a nie umieli mówić po żydowsku. 
Neh 13:25  Wtedy zgromiłem ich i złorzeczyłem im, i niektórych z nich biłem, i targałem ich za włosy, i zaklinałem ich na Boga: "Nie wydawajcie córek swoich za ich synów! Nie bierzcie córek ich dla synów swoich ani dla was za żony! 
Neh 13:26  Czyż nie przez to zgrzeszył Salomon, król izraelski? A przecież między wielu narodami nie było króla jak on. Był on miły Bogu swemu, i ustanowił go Bóg królem nad całym Izraelem: nawet jego skusiły do grzechu cudzoziemskie kobiety.
Neh 13:27  Czy mimo tej przestrogi ma się słyszeć o was, że popełniacie zupełnie to samo wielkie zło, sprzeniewierzając się Bogu naszemu przez poślubianie kobiet cudzoziemskich?"
Neh 13:28  Nawet jeden z synów Jojady, syna arcykapłana Eliasziba, był zięciem Choronity Sanballata. Odpędziłem go od siebie. 
Neh 13:29  Nie zapomnij im, Boże mój, tego splamienia kapłaństwa i przymierza z kapłaństwem i lewitami. 
Neh 13:30  I oczyściłem ich z wszelkiej cudzoziemszczyzny i ustanowiłem przepisy dla kapłanów i lewitów: dla każdego w jego zakresie; 
Neh 13:31  dalej przepisy o dostarczaniu drewna w określonych terminach i o pierwocinach. Pamiętaj, Boże mój, o tym na moją korzyść!  

Tak sobie przepatruję ks. Nehemiasza i czytam o Izraelitach wracających z niewoli babilońskiej, którzy mieli za żony cudzoziemki, połowa ich dzieci nie mówiła językiem hebrajskim (czy aramejskim) ; o kapłanie, który urządził apartament w świątyni pańskiej; o tym, że lewici zostali zmuszeni do opuszczenia służby bo Izrael o nich nie dbał, o łamaniu szabatu...
Wygląda na to, że 70-letnia niewola sprawiła, że (skoro chcieli być jak inne narody) zapomnieli Komu wierzą i kim są (jeśli chcesz być jak Justin Biber, musisz gardzić tym kim jesteś). Pewnie by się oburzyli: jak zapomnieli, skoro wyszli z Babilonu i wrócili do swojej ziemi???

Przemieszani byli...

Nie: oddzieleni...

Nie rozumieli Kim są...

I tak jest z chrześcijanami. Wszechobecna religia (ateizm, komunizm czy wegetarianizm to również religie... dziś nawet do nauki podchodzimy religijnie - choćby teoria Darwina ;) ) sprawiła , że ludzie traktują wiarę w Jezusa jak jeszcze jedną religię (denominacje!!), ot taki folklor...
A Bóg zawsze tych których powoływał nazywał wywołanymi lub oddzielonymi. Ludzie często uważali, że przez to są lepsi, ale nie taki jest cel oddzielenia. Bożym celem jest zwróenie uwagi na różnicę:
z Bogiem i bez Boga
światło i brak światła
błogosławieństwo i brak błogosławieństwa
królestwo Boże i królestwa pozostałe...











*Dlaczego sędziego? Jeśli przyrównamy to, co zrobił Nehemiasz do działalności sędziów, to okaże się, że dokładnie robił to samo co oni: poddawał się Bogu a przeciwstawiał się tym, którzy niszczyli Izraela, nawoływał do powrotu do Boga, przypominał Izraelowi to, o czym on zapomniał, przywracał lub ustanawiał Boże panowanie, rozsądzał między ludźmi...

23 listopada 2016

Uwielbienie

Jakiś czas temu byłam na uwielbieniu w kościele anglikańskim. Zbiór kilku osób, które szukają Boga, lubią sobie pośpiewać piosenki, wyżyć się muzycznie czy głosowo i które lubią miłe przeżycia mające poświadczać Jego obecność.
Prowadzący poprosił mnie, żebym pokazała polskie uwielbienie (jak on to określił). Wiedziałam, że nie o sposoby chodzi i że sama nie jestem w stanie im tego wytłumaczyć. Zwróciłam się więc do Taty z prośbą aby sam objawił różnicę między duchem a duszą… a potem… zapomniałam o nich wszystkich i skupiłam się na Nim😉 A kiedy „wróciłam” i otworzyłam oczy (zamykam je kiedy okoliczności mnie przerastają by skupić się na Tacie zamiast na tym, czego nie jestem w stanie😉 ), ludzie byli wstrząśnięci Jego Obecnością, „czapa” religijna zniknęła i można było oddychać pełną piersią🙂. Szukający znaleźli, niedowidzący zobaczyli, ci, którzy przyszli poużywać uwielbienia cofnęli się i zamknęli buzie, ci którzy wołali o przejście dla tych ludzi, otrzymali swoją nagrodę🙂. Nie wiem co będzie następnym razem ale to już nie do mnie należy – oni sami muszą chcieć więcej🙂

12 października 2016

Życzenia...

Urodziny pewnej osoby skłoniły mnie do następujących przemyśleń i napisania życzeń:

Urodziny to okazja do składania życzeń. Ale czego życzyć człowiekowi, który uważa siebie za chrześcijanina?

Zdrowia? Niezły pomysł, bo lepiej umrzeć zdrowym niż chorym… Jak mówi Dobra Księga: “grzesznik niech wpadnie w ręce lekarza” ;)
Pomyślności?  No nie wiem. Wiele z rzeczy które robimy, z Bogiem nie mają nic wspólnego, więc chyba lepiej, żeby pomyślność trzymała się od nas z daleka… ;)
Szczęścia? To jeszcze gorzej, bo Biblia nazywa szczęście bożkiem ( Iz 65:11 bw "Lecz was, którzy opuściliście Pana, zapomnieliście o mojej świętej górze, którzy bóstwu szczęścia zastawiacie stół, a bogini losu podajecie kielichy pełne przyprawionego wina,”). 
Więc może najlepiej byłoby życzyć, aby modlitwa: “Ojcze nasz” była opisem naszego życia??

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje, (10) przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi. (11) Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, (12) i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom; (13) i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; albowiem twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen. 

(9) Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! (10) Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. (11) Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; (12) i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; (13) i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!

Tak więc życzę ci:
 abyś wiedział nie tylko głową ale i sercem, że jesteś synem Boga który mieszka w niebie;
 aby uwielbianie Jego Imienia było pasją twojego serca;
 abyś wypełnił nakaz Jezusa: “szukajcie wpierw Królestwa Bożego” i aby wszystko inne wtedy było ci dane;
 aby wypełnienie woli Boga było ważniejsze niż wypełnianie woli ludzi czy własnej duszy…;
 abyś nie troszczył się o to, co będziesz jadł ale abyś zaufał Jego dobroci, która troszczy się o lilie i o ptaki, więc o wiele bardziej o własnego syna;
 aby twoje serce i dusza były tak Mu poddane, aby mógł dotykać każdej ciemności i usuwać ją i aby inni mogli od ciebie doznać tego samego zrozumienia i łaski jaką Bóg ma dla ciebie;

 abyś unikał tego co się Jemu nie podoba i aby On dał ci w tym zwycięstwo…

18 czerwca 2016

WOW! Amazing New Hebrew Worship with English Subtitles Music Video from ...

Dopiero kiedy patrzyłam na ten teledysk i myślałam o tym, że on jest nie do strawienia przez wierzących Izraelitów, dotarło do mnie, że Jezus dla kobiet zrobił więcej, niż dla mężczyzn... 

Religia ("chrześcijańska") spycha kobiety do getta i koniec końców wyznacza miejsce dla nich, które niczym nie różni się od starotestamentowego, tego pod przekleństwem: jesteś córką Ewy, zwodzicie mężczyzn, zasłona na głowę, miejsce z tyłu, milcz, bądź poddana swemu panu - i nie jest nim Jezus...


Jestem głęboko poruszona...


Maleo ti...


29 lutego 2016

Ukryte życie proroczego głosu

Patricia Bootsma

Z piórem i dziennikiem w ręce poprosiłam któregoś dnia Pana, aby do mnie mówił i słowa zaczęły płynąć. Ojciec mówił do mnie: „Wielu chce wspaniałego proroczego głosu, chce powołania, namaszczenia i mocy bez rozwiniętego życia wewnętrznego. Tak się nie stanie. Wszyscy moi wielcy mężowie i niewiasty, którzy dobrze wykonali swój bieg, wykonali go wkorzenieni we Mnie, ucząc się tajemnicy polegania na mnie, rozwijając głębokie  życie modlitewne.”
Gdy te słowa padły, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo pragnę słyszeć głos Boży i zostać agentem Jego błogosławieństwa, lecz moje życie tak daleko odstawało od Jego standardów. Byłam zdecydowana na przełom. Nic nie wiedziałam o tym, że właśnie zaczynałam cudowną podróż.

Owoce, które przynosimy przez proroczą posługę oraz inne aspekty  życia stają się naturalnymi produktami ubocznymi naszego trwania i ukorzenienia w bogatej glebie Jego miłości.

Pierwszy List do Koryntian 14:1 mówi, że mamy usilnie starać się o dary duchowe, a w szczególności o dar prorokowania i dalej mówi, że wszyscy mogą prorokować. Proroctwo jest darem, który wszyscy możemy otrzymać i rozwijać.
Gdy już mamy przekonanie o wartości proroctwa w życiu osobistym i kościoła, to następnym pytaniem powinno być: „w jaki sposób możemy dążyć do tego daru?” Wierzę, że uchwycenie i rozwijanie proroczego życia, jest uchwyceniem Tego, którego świadectwem jest duch proroczy (Obj. 19.10) i kultywowaniem ukrytego życia w Nim.
Jak drzewo….
Gdy zaczynałam swoją podróż, często widziałam oczyma umysłu silne wysokie drzewo dające cień i przynoszące owoce dzięki zdrowym gałęziom. Pod ziemią miało solidny system korzeniowy. Zaczęłam studiować sprawę drzew w encyklopedii i w Biblii – jakże wspaniała analogia do chrześcijańskiego życia! Jak korzenie ukryte są pod powierzchnią ziemi, niewidoczne, a jednak mające życiowe funkcje, tak też nasze ukryte życie z Jezusem jest fundamentalne dla naszej drogi w Panu. Korzenie zakotwiczają drzewo i ochraniają przed wiatrami.  Korzenie służą również jako kanały przez które woda i życiodajne związki z dostarczane są z gleby. Owoce, które przynosimy przez proroczą posługę oraz inne aspekty  życia stają się naturalnymi produktami ubocznymi naszego trwania i ukorzenienia w bogatej glebie Jego miłości. Nasza intymność z Jezusem, zdolność do przyjmowania afirmacji, aprobaty i wychowania od naszego Ojca, umiejętność uchwycenia się słodkiej obecności Ducha Świętego, gdy nikogo nie ma wokół bezpośrednio wpływa na naszą zdolność słyszenia Jego głosu i wypowiadania Jego słów.
Posłanie Pańskie, które wypowiada poprzez to poruszenie Ducha, dotyczy Ojcowskiej miłości, uzdrowienia serc oraz wagi zanurzania się w Nim, dostarczyło pożywnej gleby do rozbudzenie proroczych darów. Zanim zostałam dotknięta przez to przebudzenie, wiedziałam trochę na temat Jego uzdrawiającej miłości i umiałam rozróżniać Jego głos. Niemniej jednak po moim pierwszym spotkaniu z odnowieniem 21 stycznie 1994 roku miała miejsce cała seria zmian. Moja wiara zaczęła wznosić się wysoko w pojęciu tego, co Pan może zrobić we mnie i przeze mnie. Głębokie przekonanie o Jego miłości utrwaliło się we mnie, uzdrawiając serce i pobudzając pasję dla Niego. To właśnie wtedy zaczęło pojawiać się prorocze obdarowanie.
Głęboka, wewnętrzna świadomość tego, jak bardzo Ojciec nas kocha, wypełnia nasze potrzeby afirmacji i chwały (J 5,44). Poznanie miłości jaką żywi do nas nasz Niebiański Ojciec daje duszy pokój. To z kolei umożliwia przekazywanie proroctwa, które jest ugruntowane na miłości i nie brzmi jak „cymbał lub miedź dźwięcząca.” Mamy Ojca, który jest bardzo komunikatywny i ma nam wiele do powiedzenia, jeśli tylko pozwolimy Mu mówić przez nas. Prorokując, po prostu zajmujemy się sprawami Ojca.
Honor przemawiania w imieniu Króla  bierze się zarówno z przekazywania Jego słowa, z intymnego poznania Go, jak również z umiejętności okazywania Jego serca. Gdy Bóg uzdrawiał moje serce z przeszłych zranień, dawało mi to możliwość jaśniejszego wypowiadania się, które nie było filtrowane przez zranienia i zgorzknienie. Gdy przyjmowałam Bożą miłość, bariery ochronne wokół mego serca zaczęły padać. Świadomość tego, że mam pełną akceptację Ojca uwalniała mnie, gdy występowałam do przodu i ryzykowałam otwarcie się na słowa Ducha Świętego, od strachu przed ludźmi, upadku i odrzuceniem.
Jak rozwijać ukryte życie w sobie?
Pomimo że sporadycznie, od czasu do czasu zanurzałam się w obecności Ojca, to dopiero w ciągu ostatnich kilku lat zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo nasiąkanie Jego obecnością jest cenne. Dla ludzi aktywnych, takich jak ja, włączenie płyty CD z namaszczonym uwielbieniem i leżenie na podłodze przez godzinę, gdy Ojciec usługuje Swoją miłością, może być trudne. Odkryłam jednak, że korzyści płynące z tego o wiele przekraczają inwestycję w działanie. Teraz nie jestem sobie w stanie wyobrazić wyjście z domu bez tego zanurzenia każdego dnia. Jestem przyciągana przez boski magnes do intymnej społeczności. Czas spędzony w obecności Bożej zaostrzył moje zmysły na Ducha Świętego oraz wzmocnił proroczy dar i pomnożył pasję dla Jezusa.
Kultywowanie proroczego życia wymaga również kultywowania ukrytego życia w Słowie. Znajomość Słowa umożliwia nam poznanie charakteru Boga, wpływa na sposób w jaki mówimy oraz odkrywa cechy jaki Pan ustanowił dla służby proroczej. Możemy osądzać proroctwo na podstawie standardów Słowa, wiedząc, że możemy odrzucić każde otrzymane słowo, które nie zgadza się z Jego Słowem i owocami miłości, radości pokoju, cierpliwości, dobroci, wierności łagodności oraz samokontroli.  Ponieważ uwielbienie wycisza naszego ducha i wprowadza nas do obecności Pańskiej, gdzie słuchanie przychodzi znacznie łatwiej, idzie ono w parze ze służbą proroczą. Gdy do Eliasza przyszli królowie prosząc o słowo od Pana, ten posłał po grającego na harfie, aby pobudził w nim dar proroczy. Grupa proroków zeszła z gór wraz z grupą grających na harfach, tamburynach, fletach lirach i harfach przed nimi (1 Sam 10.5).
Dla ludzi proroczych ważne jest również kultywowanie wstawiennictwa ponieważ większość tego, co otrzymujemy nie jest przeznaczone do dzielenia się; ma być odbite z powrotem w stronę nieba jako modlitwa wstawiennicza. Gdy dostrzegamy coś negatywnego jeśli chodzi o jakąś osobę, kościół, miasto, czy państwo, prawdopodobnie Ojciec pokazuje nam to, aby pozytywnie modlić się i ogłaszać Jego serce w ten sprawie. Chcemy widzieć i przekazywać słownie to, co Bóg robi, a nie to, co planuje zły.
Jak ćwiczyć dar? 
Odkryłam, że wzrost w służbie prorockiej jest równoznaczny z ćwiczeniem daru proroctwa. Kulturysta, z potężną masą mięsni, nie zaczyna swej drogi z większą ilością mięśni niż przeciętny obywatel. Raczej regularnie i konsekwentnie ćwiczy to, co otrzymał. Ćwiczenie w słuchaniu Jego głosu zaczyna się w komorze modlitwy, gdy codziennie nasłuchujemy jego głosu i zapisujemy to, co usłyszeliśmy. Buduje się jeśli uznajemy nasze sny, oczekujemy wizji,, postrzegamy otrzymane wrażenia, honorujemy cichy, wewnętrzny głos, który zdaje się brzmieć podobnie jak nasz własny głos i zwracamy uwagę na naturalne wydarzenia, które są cieniami nadnaturalności.
Kiedyś, gdy wraz z mężem odczuwaliśmy, że musimy wzmóc nasze modlitewne i wstawiennicze życie, wyszliśmy przed nasz podmiejski dom i zobaczyliśmy modliszkę z małymi rączkami podniesionymi do góry jakby w modlitwie. Przez trzy tygodnie widywaliśmy tą samą modliszkę i był to dla nas boski sygnał, aby rzeczywiście głębiej wejść w modlitwę.
Ćwiczenie proroctwa zaczyna się, gdy zaczynamy dawać proroczą zachętę naszym bliskim w rodzinie, grupie domowej czy kościele (jeśli jest zgoda na to). Ci , którzy jeszcze nie są chrześcijanami, których spotykamy w centrach handlowych czy ulicach również są dobrym „materiałem” do przekazywania proroczej zachęty. Pierwszy List do Koryntian w 14 mówi, że proroctwo jest ku „zbudowaniu, zachęceniu i pocieszeniu.” Gdybyśmy przypadkiem nie zauważyli, to nasze kościoły i sąsiedztwa są pełne ludzi, którzy  mogą   skorzystać z zachęty, zbudowania i pocieszenia.
Kultywowanie proroczego życia oznacza rozwijanie ukrytego życia w Panu. On jest nagrodą za którą wewnętrznie tęsknimy. W miarę jak coraz bardziej rozkochiwałam się w Jezusie i byłam coraz bardziej przyciągana do większej intymności, zdawałam sobie sprawę z tego, że moje ukryte życie z Nim jest zarówno punktem początkowym jak i miejscem przeznaczenia mojej podróży w poznawaniu i wypowiadaniu głosu Bożego.

31 grudnia 2015

Cytat... Znać Jezusa...

"Znam wielu takich, którzy posługują się imieniem Jezus, a nie są wolni. Tak naprawdę niektórzy z nich są najbardziej zniewolonymi ludźmi jakich znam. Myślę, że każdy przypadek jest inny. Jest jednak wielu takich, którzy znają Jego imię, ale nie znają Jego samego. Zamiast przychodzić bliżej do Pana, oglądać Go takim, jakim jest, doświadczać przemiany, starają się upodobnić go do siebie samych.
Znać imię Jezus, to coś więcej niż tylko umieć je wypowiedzieć czy napisać. To poznać Kim On jest naprawdę. Stąd właśnie wywodzi się prawdziwa wiara." 
                                                                                                    Rick Joyner "Powołanie"

24 grudnia 2015

Zamiast życzeń...

...świątecznych, życzenia wolności od lęku spowodowanego zastraszeniem...





12 grudnia 2015

Cytat...

"Dojrzałość duchowa zawsze określana jest względem chęci poświęcenia swoich własnych pragnień dla dobra Królestwa i ze względu na miłość innych.
Droga która wymaga od nas najwięcej poświęcenia zawsze prowadzi na najwyższy poziom..."
                                                                                               R. Joyner "Ostatnia bitwa"

25 listopada 2015

No cóż...

... ponoć posłuszeństwo jest ważniejsze niż widzenie sensu, więc czas wziąć wirtualny długopis w rękę i wrócić do pisania.
Na rozruch będzie o Bożym poczuciu humoru...
Większość z nas nie ma zielonego pojęcia o tym, że poczucie humoru jest cechą osobowości Boga. Dla mnie samej było to odkrycie co najmniej dziesięciolecia, jak nie bardziej... Religijny obraz wiecznie rozgniewanego lub zasmuconego Boga wisi w kościelnym "powietrzu" jak smog nad Krakowem. Nie trzeba o nim mówić, nie trzeba go widzieć - świadczy sam o sobie niszcząc układ oddechowy u dzieci i starców, czyli najsłabszych.
Mimo iż nie "urodziłam się" w żadnym kościele, a więc startowałam z ciut mniejszym bagażem religijnych nawyków, ten obraz jak smog wciskał się w każde nauczanie czy poradę, bez względu na dobre chęci księży, pastorów, czy też zwykłych wierzących. Po latach żmudnego przebijania się przez smog, kiedy pierwszy raz zaczerpnęłam świeższego powietrza jakim był dowcip zrobiony mi przez Boga, moją pierwszą reakcją było przekonanie, że chyba jestem zwiedziona (skądinąd serdeczne gratulacje dla wszystkich nauczycieli: tak nauczać aby wszystko co inne, było samo w sobie dowodem na zwiedzenie ;) ). Mimo, że sama mam przerośnięte poczucie humoru, obraz Boga który żartuje i robi dowcipy był nie do przyjęcia. Wstrząs był dla mnie tak duży, że dziś nie pamiętam samego żartu, za to świetnie pamiętam huk walącego się muru w mojej głowie :)))
Jezus powiedział: sto domów, stu braci, sto pól, pośród prześladowań. Z własnego doświadczenia dodałabym również: sto Bożych żartów pomiędzy prześladowaniami a nawet w trakcie...

Oto jedna z sytuacji które pamiętam:

Córka (w trakcie poddawania jakiegoś problemu Bogu) do syna:
- powiedz mamie, że umieram w tym miejscu...
Syn do córki:
- to jak już umrzesz, to daj znać...

Długo nie mogłam złapać oddechu ze śmiechu :)))))

Często jest tak, że ten żart czy to słowny, czy splot wydarzeń, czy objawienie, jest tylko dla ciebie, tylko między wami, tzn. wynika z relacji jaką masz z Bogiem i nie da się przekazać innym (czasem wtedy można intensywnie odczuć wyznanie miłości i intymność płynącą od Niego). No bo jak przekazać innym moment, w którym podczas czytania najbardziej przerażającej chrześcijan księgi jaką jest księga Hioba, nagle masz wrażenie, że widzisz Boga stojącego przed Hiobem, łapiącego się pod boki, nachylającego się nad nim i mówiącego głosem nabrzmiałym od pękania z dumy z takiego syna; udającego groźne mówienie: "Któż tu zaciemnić chce zamiar słowami nierozumnymi? (3) Przepasz no biodra jak mocarz! Będę cię pytał - pouczysz Mnie..."
Kiedy już pozbierałam szczękę z podłogi zobaczyłam, że zniknęło przerażenie jakie zawsze towarzyszyło mi, kiedy czytałam Hioba: przestałam się bać, że tą księgą Bóg usprawiedliwia zsyłanie męki na chrześcijan, w tym na mnie (tak, tak, to jedna z bzdur w które uwierzyłam dzięki chrześcijanom... było ich więcej ;) ). Zobaczyłam, że nawet jeśli Bóg na pewne rzeczy przyzwala, to jednocześnie taka osoba jest Mu bliska, szczególnie jeśli nie podda się praniu mózgu, jakie fundują mu najbliżsi wierzący(patrz przyjaciele i żona).
Od tamtej pory Księga Hioba wywołuje uśmiech w moim sercu... Przestała być księgą Boga mogącego człowiekowi zrobić wszystko a stała się świadectwem przyjaźni i współpracy. No i jest jedyną bodajże księgą, gdzie Bóg jasno wyraził co myśli o tzw "świątobliwym gadaniu" - przeczytajcie wszystko, co powiedzieli przyjaciele Hioba w kontekście słów Boga: "Zapłonąłem gniewem na ciebie i na dwóch przyjaciół twoich, bo nie mówiliście o Mnie prawdy, jak sługa mój, Hiob".